Codzienność nie do zniesienia
Kiedy inspektorki-wolontariuszki z Fundacji 30 Millions d’Amis dotarły na jedną z posesji, zastały tam wstrząsający widok. Dwa psy, Odin i Tonnerre, żyły w skrajnej nędzy. Właściciel odizolował je od siebie, tłumacząc to tym, że zwierzęta nie potrafią ze sobą zgodnie współżyć.
Ich codzienność była przerażająca. Odin, 8-letni amstaff, był stale uwiązany na zewnątrz, bez żadnego przyzwoitego schronienia przed złymi warunkami atmosferycznymi. W tym samym czasie Tonnerre, zaledwie półtoraroczny husky, był zamknięty w domu, całkowicie pozbawiony światła dziennego. „Żyły we własnych odchodach i nie miały nawet dostępu do wody” – relacjonuje jedna z wolontariuszek.
Napięta, ale skuteczna interwencja
W asyście policji zespół fundacji podjął rozmowy mające na celu odebranie obu zwierząt. Sytuacja była niezwykle napięta, ponieważ właściciel nie chciał współpracować. „Oskarżył nas o kradzież i zaczął nam grozić” – wyjaśnia jedna z inspektorek.
Dzięki ogromnej determinacji wolontariuszkom udało się w końcu doprowadzić do oficjalnego zrzeczenia się praw do obu psów. Dla Odina i Tonnerre’a była to ogromna ulga – bez wahania ruszyli za swoimi wybawicielkami. „Cieszyły się, że w końcu stamtąd wychodzą” – wyznaje jedna z uczestniczek akcji. W ich życiu właśnie rozpoczynał się zupełnie nowy rozdział.
Dwa różne losy, ta sama nadzieja
Gdy tylko trafił w bezpieczne miejsce, młody i pełen energii Tonnerre szybko znalazł szczęście – adoptowała go kochająca rodzina. To szczęśliwe zakończenie było najlepszą nagrodą za wysiłek wszystkich zaangażowanych w pomoc.
W przypadku Odina droga do nowego życia okazała się nieco dłuższa. Trafił pod opiekę skrajnie wychudzony i osłabiony, przez co wymagał intensywnego leczenia weterynaryjnego. Dziś przeszedł niesamowitą metamorfozę – przybrał na wadze i odzyskał pewność siebie. Pracownicy schroniska opisują go jako „prawdziwego pieszczocha, który uwielbia ludzi”.
Ten łagodny olbrzym czeka teraz na rodzinę, która podaruje mu spokojną emeryturę – najlepiej w domu, gdzie będzie jedynym psem. Przyszły opiekun będzie musiał posiadać odpowiednie zezwolenie na utrzymywanie psa rasy uznawanej za agresywną, co jest jednak tylko formalnością, by odmienić los tego czworonoga o wielkim sercu.