Co decyduje o tym, że jedne psy są tak chciane, że ludzie bez kartoteki decydują się na ich kradzież, a inne spędzają lata w schroniskach, bo nikt ich nie chce? Ta zagadka chyba nigdy nie zostanie wyjaśniona. Policja sprawiła się jednak, jeśli chodzi o kradzież psiaka z przystanku autobusowego.
Zuchwała kradzież psa na przystanku
Do zdarzenia doszło pod koniec czerwca. Stojąca na przystanku mieszkanka Rudy Śląskiej chciała sprawdzić stojący nieopodal rozkład jazdy. Nie mogła zrobić tego z psem, wiec poprosiła nieznajomą kobietę stojąca na przystanku, by ta zaopiekowała się przez chwilę jej dwumiesięcznym szczeniakiem.
Kiedy wróciła na przystanek, kobiety i jej psa nie było.
Niefortunna opiekunka psa, która tak niefrasobliwie oddała smycz nieznajomej, natychmiast zawiadomiła policję.
Na szczęście przystanek był objęty monitoringiem. Po publikacji wizerunku sprawczyni kradzieży, ta zgłosiła się na policję. 35-letnia kobieta odpowie za kradzież psiaka i grozi jej nawet 5 lat więzienia.
A mogła przecież wziąć podobnego szczeniaka ze schroniska, prawda? Nie kradnij – adoptuj?