Na szczęście pomógł sąsiad, który w obliczu tego dramatu zachował zimną krew.
Wtorkowy poranek mógł zakończyć się tragicznie dla małego psa, któremu winda przytrzasnęła smycz. Kiedy ruszyła, pies został pociągnięty do góry i zawisł na obroży, która zaczęła go dusić.
Wychodzący do pracy sąsiad, który mieszkał w tym samym bloku usłyszał dochodzące z wyższego piętra dziwne odgłosy. To opiekunka psa, starsza Pani, wzywała pomocy. Postanowił sprawdzić co się stało. Kiedy stanął przed drzwiami zablokowanej windy, pies nie dawał już oznak życia.
Pies miał wytrzeszczone oczy, niebieski język, wyglądał na martwego - mówi przyjaciółka Ivana. Białorusina, który znalazł psa.
Szybka akcja ratująca życie
Mężczyzna nie wahał się ani chwili. Natychmiast wyciągnął nożyk turystyczny, który miał przy sobie i zaczął odcinać smycz psa. Kiedy udało się psa położyć na ziemi, rozpoczął masaż serca i reanimację psa. Przez chwilę nie było żadnej reakcji, ale w końcu pies zaczął oddychać.
Psa oddano mieszkającej w tym samym bloku opiekunce, która by ła już pewna, że straciłą swojego przyjaciela.
Po wszystkim Ivan zanim poszedł do pracy, dodatkowo naprawił windę. I to się nazywa sąsiad na medal!