Ten absolutnie uroczy szczeniaczek już na początku swojego życia poznał człowieka od jego prawie najgorszej strony. Nie, nie był bity, ale zrobiono mu coś równie strasznego – zabrano dom. Powód po prostu nie mieści się w głowie.
Pies piszczy. Trzeba go oddać
Maluszek został zaadoptowany przez ogłoszenie z OLX. Osoba, która zdecydowała się na pozyskanie psa w ten sposób najprawdopodobniej nie otrzymała żadnego wsparcia od sprzedającego, który wyjaśniłby, co należy zrobić ze świeżo zakupionym psem. Mało tego, nikt nie sprawdzał przecież, czy osoba chcąca psa nadaje się na opiekunkę.
Maluch nie długo cieszył się nowym domem. Po trzech tygodniach jego właścicielka pojawiła się w KTOZ Kraków, by oddać psa. Powód, jaki podała, brzmiał kuriozalnie – pies piszczy.
Weterynarz? A po co?
Szybko okazało się, że pies ma twardy, okrągły brzuszek. Najprawdopodobniej jest mocno zarobaczony. Czy jego właścicielka wzięła szczeniaka do weterynarza? Otóż nie.
Gdyby dopełniła formalności, być może dowiedziałaby się, jak zadbać o zwierzaka i problem popiskiwania sam by się rozwiązał. Niestety brak wiedzy i empatii zaowocował tym, że malutkie szczenię trafiło do schroniska.
Milka, bo tak nazwano maluszka, została oddana do domu tymczasowego, ale najświeższe informacje mówią o tym, że post na Facebook KTOZ odniósł zamierzony skutek i suczka niedługo ponownie otrzyma szansę na dobre życie. Mamy nadzieje, że jej nowi opiekunowie jej nie zmarnują i dobrze zajmą się maleństwem.