Pies został zauważony, jak błąkał się po cmentarzu w północnym Kentucky (USA). Na pierwszy rzut oka nic nadzwyczajnego. Z wyjątkiem jednego niepokojącego szczegółu: psiak systematycznie zatrzymywał się przed tym samym nagrobkiem.
Na nagrobku widniało nazwisko Kennetha G. Bramela (1945-2025). Pies siadał tam spokojnie, jakby na kogoś czekał. Gdy tylko jakiś odwiedzający próbował się zbliżyć, uciekał na drugi koniec tego rozległego, 35-hektarowego parku.
Nieufny pies, którego nie sposób było podejść
Jeden z mieszkańców w końcu skontaktował się z Rickiem Buttery'm, dyrektorem schroniska Mason County Animal Shelter.
„Był nieufny, więc siadałem na ziemi i rzucałem mu smakołyki”, opowiada Rick Buttery. Pies ma obrożę, ale bez żadnej zawieszki. Aby zachęcić go do pozostania w okolicy, jedzenie jest zostawiane w pobliżu nagrobka, który wydaje się lubić. Przez kilka dni Rick Buttery i jego asystentka zmieniali się, próbując zdobyć jego zaufanie. Bezskutecznie.
„Podchodził na tyle blisko, by złapać smakołyk. Ale przy najmniejszym ruchu odskakiwał i zaczynał szczekać”, wyjaśnia.
Hipoteza o psie w żałobie
Rick Buttery publikuje zdjęcie psa siedzącego przy grobie na Facebooku. Bardzo szybko napływają reakcje. Wielu zastanawia się: a co jeśli ten pies przybył, by oddać hołd swojemu byłemu opiekunowi? Hipoteza wzrusza… ale szybko zostaje zweryfikowana. Głos zabiera Carrie Silvey Watson, siostrzenica Kennetha G. Bramela. Według niej, jej wujek nigdy nie miał psa, ani nawet żadnego zwierzęcia domowego.
Po kilku nieudanych próbach ostatecznie to spacerowicz w towarzystwie własnego psa zdołał schwytać bezpańskiego psiaka.
Pies nie ma mikroczipa. Żadna rodzina się nie zgłasza. Nie ma żadnego konkretnego związku z grobem. Rick Buttery i jego zespół nadają mu imię: Peanut.
Możliwe, że Peanut został porzucony w pobliżu tego cmentarza i instynktownie wrócił w to miejsce z nadzieją, że opiekun wróci.
To jedna z wielu hipotez. Ponieważ na razie jego przeszłość pozostaje tajemnicą.