Jeśli wybierasz się do lasu i obawiasz wilka, którego możesz spotkać, to wiedz, że to nie tych zwierząt warto się obawiać. Szanse na spotkanie oko w oko z przedstawicielem tej liczącej zaledwie około 2-3 tys. osobników populacji są niewielki.
Za to możesz spotkać się dzikiego psa lub całą ich gromadę. W Polskich lasach i sadach żyje ich 20 razy więcej.
Coraz więcej dzikich psów na polach i lasach
Brak konieczności rejestracji i chipowania psów oraz ich kastracji ma w Polsce smutny efekt w postaci rosnącej populacji bezdomniaków. O ile jednak psiaki żyjące w miastach z reguły uda się przekazać pod opiekę schronisk, o tyle te, które urodziły się na wsiach zaczynają dziczeć i stają się niebezpieczne dla mieszkających wolno zwierząt – zajęcy, saren czy nawet niekiedy drobiu lub trzody.
W kilku gminach w Polsce ataki grup zdziczałych psów były na tyle dotkliwe, że władze gmin postanowił zlecić ich odłowienie. Nie jest to jednak łatwe zadanie, a specjalistów w kraju jest jak na lekarstwo. Odłowienie dorosłego, dzikiego psa jest trudnym zadaniem i często dochodzi do tego, że odławia się tylko szczeniaki. Pozostawiona w lesie suczka, za jakiś czas ma zaś kolejne młode.
Nowy zawód? Wyłapywacz dzikich psów
Aby profesjonalnie łapać dziko żyjące psy konieczna jest sprawność, wiedza i sporo sprzętu. Psy są czujne i ostrzegają się nawzajem, dlatego konieczne są kamery noktowizyjne, pułapki, specjalnie projektowane karmiska.
Niestety psy, które urodziły się na wolności i zostały złapane jako dorosłe, nie mają łatwego życia. Ich socjalizacja z ludźmi jest utrudniona i z reguły do końca życia pozostają w schroniskach.