Jeden z wolontariuszy, wyprowadzający psa na spacer, zauważył samochód zatrzymujący się przy poboczu. Chwilę później ktoś wystawił karton i odjechał.
Pudełko pozostawiono dosłownie przed wejściem do schroniska.
Dziesięć istnień w jednym kartonie
Gdy pracownicy schroniska zajrzeli do środka, zobaczyli trzy dorosłe koty, dwa podrostki i pięć małych kociąt. Cała, dziesięcioosobowa kocia rodzina została porzucona w jednym pudełku.
Co szczególnie uderzające – zwierzęta były zadbane. Miały lśniącą sierść, były dobrze odżywione i w dobrej kondycji. Szybko stało się jasne, że to koty domowe, oswojone, przyzwyczajone do kontaktu z człowiekiem. Nie wykazywały lęku, szukały bliskości.
W mediach społecznościowych pracownicy podziękowali wolontariuszowi za czujność. Gdyby nie znalazł się tam w tej konkretnej chwili, los kotów mógłby potoczyć się zupełnie inaczej.
Teraz są bezpieczne
Na szczęście cała rodzina trafiła pod opiekę schroniska. Trzy kocięta zostały umieszczone w domu tymczasowym z karmiącą kotką, a dwa kolejne z inną kocią mamą zastępczą. Dorosłe koty i podrostki również są pod obserwacją i czują się dobrze.
Ratownicy podkreślili, że nie chcą nikogo osądzać ani spekulować na temat powodów porzucenia. Zaznaczyli jednak wyraźnie, że w trudnych sytuacjach zawsze istnieją możliwości uzyskania wsparcia. Schroniska i organizacje działają właśnie po to, by pomagać – zanim dojdzie do tak dramatycznych decyzji.