Reklama

Bardzo chory pies husky

Początkowo skazany na śmierć, Wolf zaskoczył wszystkich

© sgt_canines / TikTok

Weterynarze nalegali na eutanazję porzuconego husky. To, co wydarzyło się później, zaskoczyło wszystkich

Przez Elise Petter Autor

Opublikowano

Zbyt szybko skazany przez kilku weterynarzy, porzucony husky jednak przeżył dzięki uporowi ratowniczki z Miami.

Kiedy Megan Tate odkryła zdjęcie Wolfa w mediach społecznościowych, natychmiast zrozumiała, że coś jest nie tak. Husky, znaleziony błąkający się, a następnie zgłoszony przez mieszkankę, która regularnie dokarmia psy w okolicy, ważył zaledwie 8,6 kilograma. Przyjęty do lokalnego schroniska, szybko wzbudził niepokój weterynarzy… do tego stopnia, że kilkakrotnie sugerowano eutanazję. 

Jednak dla ratowniczki z Miami (USA), założycielki stowarzyszenia SGT Canines, poddanie się nie wchodziło w grę. „Nie wierzę w to, zwłaszcza bez potwierdzonej diagnozy” – wyznała w rozmowie z Newsweekiem, mówiąc o eutanazji, słowie, które, jak twierdzi, dziś wywołuje u niej prawdziwą traumę, tak często je słyszała przez lata.

Zmień zdjęcie swojego pupila w dzieło sztuki!
Próbuję !

Stan krytyczny… ale brak jasnej diagnozy 

Megan Tate natychmiast skontaktowała się ze schroniskiem i zaproponowała, że zaopiekuje się Wolfem, niezależnie od jego stanu. Bardzo szybko zdała sobie sprawę, że sytuacja jest jeszcze poważniejsza, niż przypuszczała. Podczas pierwszych badań weterynarze opisali jego przypadek jako „bardzo interesujący”, nie będąc jednak w stanie postawić precyzyjnej diagnozy.

USG, zdjęcia rentgenowskie, badania awaryjne: wyniki w dużej mierze pozostały niejednoznaczne. Wolf był stabilny i nic nie wskazywało na bezpośrednie zagrożenie jego życia. Jednak wyraźnie widoczna była jedna anomalia: znaczne pogrubienie ściany żołądka w dolnej części przewodu pokarmowego. Lekarze wspomnieli wówczas o możliwości chłoniaka żołądkowo-jelitowego lub raka w stadium terminalnym. 

Megan Tate nie była przekonana. Sama straciła psa z powodu agresywnego chłoniaka i uważała, że stan Wolfa nie odpowiada temu, czego doświadczyła wcześniej. Zaproponowano inną hipotezę: skrajne wygłodzenie połączone z chorobą układu pokarmowego uniemożliwiającą wchłanianie składników odżywczych. Mimo wszystko, eutanazja została ponownie zalecona. Opcja, której ponownie odmówiła.

Wolf został poddany ścisłej diecie niskotłuszczowej, z bardzo stopniowym protokołem ponownego karmienia. Otrzymywał również kroplówki. Jego stan wahał się, ale badania krwi wykazywały stałą poprawę. Weterynarze zasugerowali wówczas kontynuowanie leczenia przez sześć tygodni, aby ostatecznie wykluczyć hipotezę nieuleczalnej choroby.

Zacięta walka aż do odkrycia 

Trzy tygodnie później, gdy Wolf bardzo powoli zaczął przybierać na wadze, nagle upadł. Megan Tate natychmiast zawiozła go do szpitala weterynaryjnego. Wykonano nowe, kompleksowe badania, w tym tomografię komputerową. Przez kilka dni nie pojawiła się żadna jasna odpowiedź. Tomografia komputerowa wykazała bardzo zlokalizowane pogrubienie ściany żołądka, bez uogólnionego zajęcia. Ponownie lekarze mówili o „nietypowym” przypadku.

Na tym etapie ratowniczka wydała już kilka tysięcy dolarów. Wycieńczona psychicznie i niemal sama w obliczu decyzji, mimo wszystko postanowiła kontynuować walkę. „Postanowiłam słuchać jego” – wyjaśnia. Przez cały okres hospitalizacji Wolf pozostawał czujny i stabilny. Odwiedzała go codziennie, przywiązała się do niego i bardziej ufała temu, co obserwowała, niż prognozom. 

Szukając pomocy w mediach społecznościowych i prowadząc własne badania, Megan Tate odkryła pythiosis, rzadką i często śmiertelną infekcję grzybiczą, przenoszoną przez skażoną wodę. Niedługo potem skontaktował się z nią weterynarz i zasugerował przebadanie Wolfa pod kątem tej choroby. Następnego dnia postawiono diagnozę: Wolf cierpi na ciężką infekcję grzybiczą typu Pythium.

Weterynarze poinformowali ją wówczas, że choroba jest zazwyczaj śmiertelna. Po raz kolejny zaproponowano eutanazję. Megan Tate odmówiła i zdecydowała się na operację, pomimo ryzyka. Lekarze wyjaśnili, że większość psów dotkniętych pythiosis przeżywa tylko około 26 dni. Wolf natomiast już przekroczył ten termin. 

Operacja, kosztowna i bez gwarancji sukcesu, trwała ponad sześć godzin. Dzięki mobilizacji społeczności zebrano niezbędne fundusze. Chirurgom udało się usunąć wszystkie zainfekowane tkanki, z zachowaniem zdrowych marginesów, co jest niezwykle rzadkim wynikiem w tego typu przypadkach.

Wbrew wszelkim oczekiwaniom, Wolf przeżył. Osiem tygodni później został oficjalnie uznany za wolnego od Pythium, co zadziwiło cały zespół weterynaryjny. Łącznie na sfinansowanie jego leczenia potrzeba było prawie 40 000 dolarów, które w całości pokryto dzięki darowiznom. W międzyczasie weterynarze odkryli mikroczip. Skontaktowano się z poprzednimi właścicielami. Zgłosili zaginięcie psa, wówczas nazywanego Ghost, ponad rok wcześniej. Od tego czasu przeprowadzili się i ułożyli sobie życie na nowo, nie chcąc go odzyskać.

Dziś Wolf kontynuuje rekonwalescencję i każdego dnia robi postępy. Jest bezpieczny w swojej rodzinie zastępczej, która już posiada husky i uczyniła jego dobro priorytetem. „Gdyby go nie adoptowali, na 100% zatrzymałabym go w mojej rodzinie. Ale mam nadzieję, naprawdę wierzę, że zamierzają go adoptować” – podsumowuje Megan Tate.

Przetłumaczono z Wamiz FR
Więcej artykułów

Co sądzisz o tym artykule?

Dziękuję za odpowiedź!

Dziękuję za odpowiedź!

Zostaw komentarz
Dodaj komentarz
Chcesz udostępnić ten artykuł?