Przed drzwiami placówki pracownicy znaleźli karton, zabezpieczony szerokimi taśmami klejącymi i podziurawiony otworami. Szybko zorientowali się, że w środku znajduje się zwierzę.
Po ostrożnym otwarciu pudełka ich obawy się potwierdziły – w środku był kot perski, ściśnięty do tego stopnia, że niemal nie mógł się poruszyć.
Skrajne zaniedbanie
Stan zwierzęcia przerażał. Kot był wyraźnie zaniedbany, jego sierść pełna kołtunów, a całe ciało przesiąknięte moczem o bardzo intensywnym zapachu.
Już sam widok tej sceny wzbudził ogromne emocje wśród personelu. Jednak prawdziwe oburzenie przyszło chwilę później.
Liścik, który rozwścieczył zespół
Do kartonu przyklejona była krótka wiadomość od opiekuna: „Zostawiam wam mojego kota, bo jest chory”.
Na kartce właściciel tłumaczył swoją decyzję, pisząc, że zwierzę od kilku dni nie je, chowa się i załatwia poza kuwetą. Podejrzewał infekcję dróg moczowych, ale – jak zaznaczył – nie miał środków na leczenie.
Zespół kliniki, poruszony i oburzony jednocześnie, postanowił nagłośnić sprawę w mediach społecznościowych. Przy okazji przypomniał o podstawowej odpowiedzialności, jaka wiąże się z posiadaniem zwierzęcia:
Kot to nie przedmiot, który można porzucić, gdy staje się problemem. To żywa istota, która wymaga opieki – także wtedy, gdy jest chora.
Nowy początek
Ponieważ zwierzę nie miało mikroczipu, nie udało się ustalić tożsamości jego właściciela.
Jedno jest jednak pewne – dzięki szybkiej reakcji weterynarzy kot otrzymał niezbędną pomoc. Po raz pierwszy od dłuższego czasu mógł poczuć ulgę i bezpieczeństwo.