Podczas porannego biegu Pani Ania usłyszała ciche popiskiwanie dobiegające znad rzeki Rudawy. Zatrzymała się i zauważyła leżący nad rzeką zawiązany worek. To z niego dobiegały odgłosy życia.
Zawiązany worek ze szczeniętami
Kobieta nie pozostał głucha na wołanie o pomoc. Otworzyła worek, ale nie spodziewała się tego, co zobaczyła. W środku było siedem maleńkich szczeniąt – zziębniętych, przerażonych, ale nadal walczących o oddech.
Dzięki natychmiastowej reakcji kobiety maluszki trafiły do schroniska. Gdyby nie jej czujność, nie miałby żadnych szans. To cud, że przeżyły zamknięte w worku.
Siedmiu małych bohaterów
Balbinka, Biegusek, Kacperek, Koszyczek, Wiklinek, Wiluś i Zaczepka – takie imiona otrzymały maluszki w krakowskim KTOZ. Mają około trzech miesięcy. Są ciekawskie, ufne i spragnione bliskości człowieka. Każde z nich reaguje na dotyk merdaniem ogonka i błyskiem w oczach.
Mimo tragedii, jaką przeżyły, ich serduszka pozostały otwarte. Wystarczy chwila, by zdobyć ich zaufanie.
Schronisko szuka dobrych opiekunów
Szczeniaki są już bezpieczne. Teraz marzą tylko o jednym: o własnym, kochającym domu.
Każdy z tych psich maluchów zasługuje na opiekuna, który pokaże im, że świat potrafi być dobry.
Wielkie podziękowania dla Pani Ani
Bez niej ta historia mogłaby skończyć się tragicznie. To dzięki jej odwadze i empatii te maleństwa mają przed sobą przyszłość. Zarówno schronisko, jak i my dziękujemy jej z całego serca.