Podczas jednej z interwencji inspektorki Ekostraży zobaczyły widok, którego nie da się zapomnieć. Starszy owczarek stał przy budzie, na uboczu posesji, na kilkunastostopniowym mrozie.
W wiadrze zamiast wody była bryła lodu, a on drżał z zimna, wychudzony do granic możliwości.
Owczarek na mrozie, który cierpi
Pies, którego uratowano wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy. Wystające spod skóry żebra, a w oczach otwarte, krwawiące rany. Widać było, że każdy krok sprawia mu ból. Ten pies nie prosił już o nic, po prostu cicho czekał. Ważył zaledwie 24 kg, czyli połowę tego, ile powinien ważyć dorosły owczarek niemiecki.
Kontakt z dotychczasowymi opiekunami od początku był pełen agresji. Padały wyzwiska, pojawiały się próby blokowania interwencji, na miejsce wezwana została policja. Mimo oporu, po kilku godzinach inspektorki odebrały psa i przewiozły go do lecznicy. Badania potwierdziły najgorszy scenariusz – to nie była „starość”, lecz lata zaniedbań.
Załamujące wyniki badań
Wyniki badań były druzgocące. U psa, którego nazwano Bols, stwierdzono niewydolność nerek, problemy z trzustką, przerost prostaty, obecność bakterii E. coli w moczu i poważne zmiany w stawach. Pazury były tak przerośnięte, że utrudniały normalne chodzenie. Do tego dochodził stan zapalny oczu i nieleczone rany, które powodowały stały ból.
Bols miał za sobą lata życia w betonie, na mrozie, bez odpowiedniej opieki. A jednak od pierwszego dnia w azylu pokazywał łagodność i spokój. Bez problemu pozwalał podłączać sobie kroplówki, dawał się dotykać przy oczach i… rozdawał buziaki opiekunom. To w psach najbardziej poruszające – że mimo krzywd wciąż potrafią zaufać.
Dziś Bols jest pod stałą opieką lekarzy i wolontariuszy w azylu Ekostraży. Przeszedł już zabieg kastracji oraz usunięcia guza prostaty, jest też leczony z powodu niewydolności nerek. Po zabiegu wymagał intensywnego nawadniania i przez kolejne dni dostawał kroplówki, a każdy taki zabieg znosił z anielską cierpliwością.
Stopniowe odzyskiwanie zdrowia
Gdy trafił do azylu, ważył 24 kg, dziś krok po kroku zbliża się do wagi zdrowego, dorosłego owczarka. Bols ma około 12 lat. Jest zaszczepiony, zaczipowany, po zabiegach, przyjmuje leki i maści na oczy. Ze względu na chore nerki ma częstomocz, dlatego może potrzebować częstszych spacerów i wyrozumiałego opiekuna, który zrozumie jego potrzeby.
Najbardziej poruszające jest to, że ten psi senior wciąż lgnie do ludzi. Na spacerach trzyma się blisko, idzie przy nodze, jakby bał się, że znowu zostanie sam. Lubi dotyk, bliskość, spokojne słowa. Chce po prostu położyć się obok człowieka i zasnąć, wiedząc, że tym razem nikt go nie zostawi.
Uratować zwierzę z łańcucha czy z budy to dopiero pierwszy krok. Drugim jest zapewnienie mu leczenia, rehabilitacji i spokojnego miejsca, w którym znów zaufa ludziom. Bols już zrobił ten krok. Dziś jest bezpieczny i kochany, ale wciąż czeka na swój własny dom. Mamy nadzieję, że szybko go znajdzie.