Gigantyczne opóźnienia pociągów, trudne warunki podróży w często nieklimatyzowanych wagonach, przepełnienie i konieczność stania na peronie czy w pociągu przez wiele godzin to rzeczywistość tych, którzy w pierwszych dniach wakacji skusili się na podróż PKP. Niestety dla psa o imieniu Miś, podróż zakończyła się tragicznie.
Piekło na pokładzie pociągu
Całą historie opisał na swoim profilu FB pisarz Jakub Żulczyk, który w minioną niedzielę podróżował na trasie Poznań – Berlin. Wraz z nim wagonem bez klimatyzacji podróżował też właściciel psa rasy buldog wraz ze swoim pupilem.
Para wsiadła w Poznaniu, ale niestety w wagonie, którym jechali, nie działała klimatyzacja. Pies, mimo tego, że został przygotowany do podróży, w pewnym momencie zaczął wymiotować.
Kolejnym krokiem prawdopodobnie przegrzania psa były drgawki, a w końcu pies odszedł na rękach swojego opiekuna.
Kiedy opiekun psa wychodził z pociągu w Świebodzinie, pies już nie żył.
PKP reaguje
W trakcie całego zajścia pracownicy pociągu próbowali pomóc - trwały poszukiwania weterynarza, ale niestety nie udało się uratowac psa.
Koleje potwierdziły całe zajście, jednak podkreślają, że nie można jednoznacznie stwierdzić, że za zgon psa odpowiada brak klimatyzacji, bo trudno ocenić, w jakim był stanie zdrowia. Na pewno jednak to, że w trakcie podróży panował ponad 40 stopniowy upał, a w nieklimatyzowanym wagonie temperatura była zapewne jeszcze wyższa, nie pomogło.
Warto zwrócić uwagę na to, że rasy brachycefaliczne, do których również należy buldog, maja drastycznie ograniczone możliwości chłodzenia. Ich skrócony pysk nie pozwala im na efektywne dyszenie, przez co upośledzona jest ich termoregulacja i do hipertermii dochodzi znacznie szybciej, niż w przypadku psów innych ras. Podróż w czasie upałów z takim psem obarczone jest wysokim ryzykiem, co powinien wziąć sobie do serca każdy opiekun psa takiej rasy jak buldog czy mops.