Ryś

Ryś 

© Clinic for the Rehabilitation of Wildlife Facebook

Strażacy uratowali małego „kotka”. Po powrocie do remizy przeżyli ogromne zaskoczenie

Przez Elodie Carpentier

Strażacy na długo zapamiętają tę niezwykłą akcję ratunkową. 

W maju ubiegłego roku ochotnicza straż pożarna z Bayshore na Florydzie została wezwana do pożaru zarośli.

Podczas akcji strażacy zauważyli maleńkie, pokryte sadzą i skrajnie wycieńczone stworzenie, które próbowało uciec przed płomieniami.

Bez wahania jeden z ratowników delikatnie owinął malucha kocem i wyniósł z szalejącego ognia. Wycieńczony maluch nie stawiał żadnego oporu.

W remizie udzielono mu pierwszej pomocy. Maluch otrzymał wodę, został dokładnie oczyszczony z grubej warstwy sadzy pokrywającej jego futerko, a strażacy otoczyli go troskliwą opieką, by pomóc mu dojść do siebie po traumatycznych przeżyciach.

Prawda wychodzi na jaw po kąpieli

To właśnie podczas dokładniejszych oględzin strażacy zaczęli mieć wątpliwości. Uszy zwierzęcia były małe i miały osobliwy kształt, jego łapy były proporcjonalnie znacznie większe niż u kota domowego, a delikatny wzór na futrze nie pasował do żadnej znanej w okolicy rasy.

Aby zyskać pewność, strażacy skontaktowali się z lokalnym ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt. Eksperci szybko rozwiali wątpliwości – mały ocaleniec wcale nie był kotem, lecz młodym rysiem.

Choć tożsamość ich małego podopiecznego okazała się zupełnie inna, sympatia strażaków do niego wcale nie zmalała.

Maluch został przekazany do specjalistycznego ośrodka, gdzie otrzymuje opiekę dostosowaną do potrzeb swojego gatunku.

Przetłumaczono z Wamiz FR
Więcej artykułów