Dwa psy, po które kilka dni temu pojechała Ekostraż były w znacznie gorszym stanie niż początkowo przypuszczano.
Najbardziej szokujący były warunki, w których przetrzymywano maleńkiego psiaka w typie yorka.
A po co psu buda?
Krokiet i Uszko to dwa psy, które miały nieszczęście należeć do kobiety, która nie potrafiła się nimi zająć, ale zamiast je oddać, wolała skazać je na koszmarne życie w smrodzie, chorobach i brudzie.
Oba psiaki żyły na zewnątrz. Krokiet nie miał jednak własnej budy. Do spania służyła mu szmata rozłożona na schodach. Zimą, w czasie mrozów czy latem w czasie upałów, ten pies musiał po prostu cierpieć.
York na łańcuchu
Uszko to z kolei psiak w typie yorka, który wprawdzie miał schronienie, ale cena za nie była ogromna. Na stałe przypięty do niej, na łańcuchu, który ważył pewnie tyle samo co pies.
Dlaczego był przypięty? Bo podobno był niegrzeczny i nawet rozwalił płot. A przecież to zaledwie 3-kilogramowy psiak..
Oba pieski były zaniedbane. Skołtuniona sierść, dredy, zapalenie zębów, skóry i uszu, pchły i wszechogarniający smród. Oczywiście psy nie wykastrowane ani nie zaszczepione.
Właścicielka psów nie chciała oddać zwierząt, ale w końcu udało się namówić ja do podpisania zrzeczenia się zwierząt. Teraz Uszko, po ścięciu dreadów, których kupka była tak samo duża jak psiak, powoli dochodzi do siebie.
Pozostaje mieć nadzieję, że tym psom, które nadal zachowały ufność do ludzi, ktoś w końcu da szczęśliwy dom.