Reklama

Zaniedbane mieszkanie w Sosnowcu

Zaniedbane mieszkanie w Sosnowcu

© TOZ Katowice / Facebook.com

Mieszkanie jak z horroru w Sosnowcu. Inspektorki miały ratować psa, uratowały staruszkę

Przez Sabina Stodolak Redaktor

Opublikowano

Zwykłe mieszkanie w Sosnowcu, ale za firankami prawdziwy horror.

Starsza kobieta żyła w skrajnie złych warunkach, a wraz z nią pies, który od dawna nie odetchnął świeżym powietrzem.

Do inspektorek katowickiego TOZ wpłynęło zgłoszenie od Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Dotyczyło starszej kobiety mieszkającej samotnie w lokalu wypełnionym ogromną ilością rzeczy. 

Koszmar w mieszkaniu staruszki

Kobieta miała mieć psa, a z opisu sytuacji wynikało że, z mieszkania wydobywał się silny, duszący zapach, który mógł stanowić zagrożenie zarówno dla niej, jak i dla jej psa. Sytuacja od początku wyglądała bardzo poważnie.

Zobacz video:

Inspektorki natychmiast udały się pod wskazany adres. Na miejscu zastały seniorkę, która nie chciała otworzyć drzwi. Po chwili poprosiła je pod okno i wystawiła psa na parapet, próbując pokazać, że zwierzęciu nic nie jest.

Inspektorki nie uwierzyły kobiecie. W trakcie rozmowy, która wywiązała się między seniorką a ratowniczkami okazało się, że kobieta swoje potrzeby fizjologiczne załatwia w mieszkaniu wprost na podłogę. 

Miała w ten sposób „oczyszczać organizm”. Było jasne, że kobiecie i psu należy zapewnić natychmiastową pomoc.

Brak warunków do życia

Ze względu na skalę zaniedbań inspektorki wezwały policję. Dopiero po przybyciu funkcjonariuszy, po wielu prośbach i tłumaczeniach, kobieta otworzyła drzwi. To, co wszyscy zobaczyli w środku, było wstrząsające. Mieszkanie było skrajnie zagracone, brudne, pełne śmieci i fekaliów, z silnym, nieprzyjemnym zapachem unoszącym się w powietrzu.

Pies przebywał w tych warunkach cały czas. Nie był wyprowadzany na spacery, załatwiał się w mieszkaniu, nie miał stałego dostępu do świeżej wody ani odpowiedniego pożywienia. Na podłodze i meblach leżały porozrzucane leki, także na łóżku, na którym przebywało zwierzę, co stwarzało realne ryzyko zatrucia. Pies nie był szczepiony, a jego pazury były znacznie przerośnięte, co wskazywało na długotrwałe zaniedbanie opieki.

Natychmiastowa decyzja: pies do schroniska, kobieta do lekarza

Ani kobiety ani psa, nie można było zostawić bez pomocy. Psa przewieziono do schroniska,  gdzie otrzyma niezbędną pomoc i opiekę weterynaryjną.

Dotychczasową opiekunkę psa przetransportowano zaś na konsultację psychiatryczną, by móc właściwie ocenić jej stan zdrowia i zapewnić pomoc.

Choć warunki, w jakich żył pies, były skandaliczne, nie można zapominać, że starsza kobieta prawdopodobnie od dawna zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Mogą one mieć naturę psychiczną, neurologiczną, a objawy mogą też wskazywać na jeszcze inne problemy somatyczne.

Interwencja przeprowadzona przez katowicki TOZ ma dwa wymiary: uratowała psa z miejsca, które zagrażało jego życiu, ale przede wszystkim pozwoliła objąć pomocą samą opiekunkę. To przykład sytuacji, w której reagowanie na krzywdę zwierzęcia staje się także szansą na pomoc człowiekowi – osobie, która sama od dawna nie radzi sobie z codziennością.

Więcej artykułów

Co sądzisz o tym artykule?

Dziękuję za odpowiedź!

Dziękuję za odpowiedź!

Zostaw komentarz
Dodaj komentarz
Chcesz udostępnić ten artykuł?