Marcelina - pies zombie

Pies zarażony nużeńcami

© Fundacja Kundelek / Facebook.com

Pies zombie. Marcelina była wrakiem psa. Nie do wiary, jak wygląda dzisiaj!

Przez Sabina Stodolak Redaktor

Opublikowano

Marcelina przeszła piekło. Ten pies wyglądał tak, że nikt nie chciał się do niego zbliżyć.

Kiedy jedna z wolontariuszek Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Kundelek jechała do biura, pod koła samochodu wbiegł pies. Tak jakby wiedział, że teraz drogą jedzie dobry człowiek i to jego szansa. Tym psem była Marcelina, na którą w krzakach obok drogi czekał brat.

Marcelina wyglądała jak kupka nieszczęścia. Pies zaatakowany przez nużeńce jest cały wyłysiały. Strupy, poraniona skóra, wypadające kępki sierści. Ten pies po prostu wyglądał strasznie.

Siedzący na poboczu drogi brat lub kumpel Marceliny, który w Fundacji otrzymał imię Marcepan, był w nieco lepszym stanie. Też ma pasożyty, ale u niego choroba nie jest aż tak zaawansowana. Nie wiadomo, gdzie dotąd mieszkały oba psy, ale wiadomo, że oba zdecydowanie potrzebowały natychmiastowej pomocy.

Zapach, od którego aż mdli

Marcelina wydziela bardzo nieprzyjemny zapach. To nużeniec, którego obecność sprawia, że skóra psa wydziela intensywny, mdły zapach, który wynika z nadmiernej produkcji łoju. W przypadku tego psa infekcje dodatkowo pogłębiają fatalny stan skóry, przez co zapach jest jeszcze bardziej intensywny.

Zobacz video:

Marcelina nie czuła tego, że jej zapach tak mocno przeszkadzał. Z ufnością podchodziła do ludzi i chciała się bawić. Nadal miała nadzieję na to, że czeka ją dobre życie. I nie zawiodła się. 

Leczenie jej z obecności pasożytów będzie trudne i długotrwałe. Na szczęście zbiórka na leczenie Marceliny się powiodła. Zebrano już pełną kwotę, co pozwoli na zaopiekowanie się psiakiem tak, jak tego potrzebuje.

Niezwykła metamorfoza

Przed Marceliną długa droga do zdrowienia, ale najważniejsze już się rozpoczęło. Znalazła ludzi, którym zależy na jej zdrowiu i środki na to, by kontynuować leczenie. Znalazła tez kochający dom, który pomoże jej dojść do siebie. Po przyjęciu pierwszych dawek leków i wizycie u fryzjera wygląda też już znacznie lepiej i co najważniejsze - jest kochana! 

Więcej artykułów

Co sądzisz o tym artykule?

Dziękuję za odpowiedź!

Dziękuję za odpowiedź!

Zostaw komentarz
Dodaj komentarz
Chcesz udostępnić ten artykuł?