W Zielonej Górze o mały włos doszłoby do tragedii. Na parkingu w centrum miasta pozostawiono w zamkniętym aucie psa.
I choć był to dopiero ostatni dzień kwietnia, to temperatura była na tyle wysoka, że istniało poważne zagrożenie życia dla zwierzaka.
Czujny przechodzień
Dużego psa, który został zamknięty w pojeździe zauważył przechodzień. Zwrócił uwagę na to, że pies wyglądał na osłabionego. Zaniepokojony zawiadomił policję.
Jak się okazało, zrobił to w ostatniej chwili.
Bilet parkingowy ujawnia prawdę
Policjanci z patrolu zielonogórskiej komendy szybko ustalili, że pies przebywa w samochodzie już od dłuższego czasu. Dowodem był bilet parkingowy, który wskazywał nie tylko prawdopodobny moment pozostawienia psa w pojeździe, ale również to, że przez dłuższych czas nie ma się co spodziewać powrotu właścicielki.
W tej sytuacji policjanci postanowili działać. Na początku udało się odchylić szybę o kilka centymetrów, ale choć z początku pies wydawał się nieco pobudzony, to na dłuższą metę takie działanie okazało się niewystarczające i stan psa zaczął się pogarszać.
Jeden z policjantów podjął więc decyzję o wybiciu szyby. Zaduch, który wydostał się z auta przekonał funkcjonariusza o słuszności podjętej decyzji.
Psa wyprowadzono z pojazdu i przekazano do schroniska.
Właścicielka psa pojawiła się na miejscu dopiero po około 2-ch godzinach. Była mocno zaskoczona tym, że jej pies nie wytrzymał upału w zamkniętym aucie. Odpowie za to przed sądem. Pies zaś został w schronisku na czas obserwacji, jego stan był bowiem na tyle poważny, że postanowiono mocniej przyjrzeć się temu, jak funkcjonuje.