Reklama

Sprawa "psiego Messi" w Bad Lauchstädt (Niemcy)
© Tierschutzverein Merseburg-Querfurt e.V. / Facebook

Znana trenerka psów prowadziła podwójne życie. Fakty szokują

Przez Sabina Stodolak Redaktor

Opublikowano

W sieci kreowała się na oddaną miłośniczkę zwierząt, lecz za kulisami jej działalności rozgrywał się dramat. 

Silvia S. z Bad Lauchstädt (Saksonia-Anhalt, Niemcy) nazywała siebie „coachem psów” i budowała wizerunek ekspertki od ich hodowli i szkolenia. 

W mediach społecznościowych dzieliła się radami, zdobywając tysiące fanów. Jednak za fasadą internetowej sławy kryło się przerażające podwójne życie. Kiedy prawda wyszła na jaw, obrońcy zwierząt nie mogli uwierzyć w to, co zobaczyli.

Zmień zdjęcie swojego pupila w dzieło sztuki!
Próbuję !

Piekło, które wyszło na jaw

Podczas gdy Silvia S. w świecie cyfrowym błyszczała jako kompetentna miłośniczka zwierząt, w jej psim hotelu w Bennstedt rozgrywał się prawdziwy horror.

Zobacz video:

W grudniu 2024 roku wyszło na jaw jej okrutne podwójne życie. To, co odkryli na miejscu obrońcy praw zwierząt, przekracza wszelkie wyobrażenia. 128 psów żyło w skrajnych warunkach, otoczonych odchodami, śmieciami i zwłokami towarzyszy. Dwa zwierzęta już nie żyły.

"Tonęliśmy w odchodach": Akcja ratunkowa

Straż pożarna, weterynarze i organizacje ochrony zwierząt przeprowadzili dramatyczną akcję ratunkową. Warunki były tak ekstremalne, że strażacy dosłownie brodzili w odchodach. Po wielu godzinach udało się uratować 128 psów.

"Staliśmy dosłownie pół metra głęboko w odchodach", relacjonował wstrząśnięty strażak. 

Pomiędzy górami śmieci a martwymi towarzyszami

Rzeczywistość w "psiej pensji" treserki i fizjoterapeutki zwierząt przerosła najgorsze obawy. Wiele uratowanych zwierząt było bliżej śmierci niż życia - wychudzone, odwodnione i poważnie traumatyzowane.

"Żyły w górach śmieci i brudu, otoczone odchodami i zwłokami", brzmi wstrząsający raport stowarzyszenia ochrony zwierząt Merseburg-Querfurt e.V. Dla jednego szczeniaka i jednego dorosłego psa wszelka pomoc przyszła za późno - znaleziono je martwe.

Szokujący powód przyznania się do winy przed sądem

Przerażające jest to, że Silvia S. już w lutym 2024 roku otrzymała zakaz hodowli zwierząt, ale go zignorowała. Silvia S. odwołała się jednak od tej decyzji. W miniony czwartek odbyła się kolejna rozprawa.

Gdy nadeszła godzina prawdy, miejsce oskarżonej w sądzie rejonowym w Halle pozostało puste. Zamiast niej, według bild.de, stawił się jej adwokat z zaskakującym oświadczeniem: "Moja klientka akceptuje nakaz karny".

To, co nastąpiło później, ujawniło jednak prawdziwą motywację stojącą za tym pozornym przyznaniem się do winy. Prawnik nie walczył o przebaczenie dla swojej klientki, ale o uchylenie nałożonego zakazu hodowli psów.

"Chcę dalej pracować z psami!"

Prawnik argumentował, że zakaz hodowli uniemożliwia jej dalszą pracę, bo kobieta zajmuje się fizjoterapią psów i prowadzi ich coaching. Prokuratura nie ma jednak wątpliwości: Silvia S. nie powinna mieć żadnego kontaktu ze zwierzętami.

Podczas gdy samozwańcza terapeutka zwierząt walczy o swój model biznesowy, prokurator dr Kirsten Golinski przygotowuje już nowy akt oskarżenia. Jej stanowisko jest jednoznaczne: "Do tej pory ani środki karne, ani administracyjne nie przyniosły skutku w przypadku oskarżonej. Zakaz hodowli powinien zostać utrzymany".

Prokuratura pracuje już nad nowym aktem oskarżenia

Wyrok sędziego był zgodny z oczekiwaniami: grzywna i zakaz hodowli zwierząt z powodu udowodnionego znęcania się nad zwierzętami. Czy Silvia S. ponownie odwoła się od wyroku, pozostaje kwestią otwartą - wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Dla 128 uratowanych psów zaczyna się teraz, miejmy nadzieję, nowe życie bez cierpienia i zaniedbania - z dala od kobiety, która w internecie przedstawiała się jako ich największa obrończyni.

Więcej artykułów

Co sądzisz o tym artykule?

Dziękuję za odpowiedź!

Dziękuję za odpowiedź!

Zostaw komentarz
Dodaj komentarz
Chcesz udostępnić ten artykuł?