W 2017 roku Tracy Bowes zaczęła martwić się o swojego husky'ego Hugo.
Pupil odmawiał jedzenia i zachowywał się inaczej niż zwykle. Postanowiła zabrać go do weterynarza na prześwietlenie, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku. Na miejscu badanie RTG nie wykazało niczego szczególnego, a pies otrzymał antybiotyki.
Jednak cztery tygodnie później stan Hugo nie poprawił się. Pupil nadal zachowywał się bardzo dziwnie, a przede wszystkim bardzo mało jadł.
Patyk do szaszłyków w brzuchu
Pewnego ranka Tracy Bowes zauważyła, że coś jest nie tak, gdy dotknęła brzucha swojego psa. Wyczuła coś ostrego i długiego. Natychmiast pośpieszyła do weterynarza, który podjął decyzję o natychmiastowej operacji.
Na stole operacyjnym weterynarz odkrył, że pies miał w brzuchu ogromny, drewniany patyk do szaszłyków. Mierzył ponad 20 centymetrów! Przez kilka tygodni Hugo żył z tym patykiem w układzie pokarmowym, a po wyjęciu z brzucha był on wciąż w jednym kawałku.
„Jedliśmy szaszłyki z kurczaka osiem tygodni temu. To bez wątpienia wtedy Hugo ukradł jeden i połknął go w całości”.
Ponieważ patyk do szaszłyków był drewniany, był niewidoczny na zdjęciach rentgenowskich, dlatego za pierwszym razem nic nie wykryto. Jednakże, pozostając w układzie pokarmowym psa, kawałek drewna spowodował infekcje.
Na szczęście operacja Hugo przebiegła bardzo pomyślnie. Pies miał dużo szczęścia i całkowicie wróci do zdrowia.