Reklama

Kot przez 12 lat mieszkał w kościele. Pożegnanie, które przygotował mu ksiądz, wzruszyło tysiące ludzi

To, co zrobił duchowny, aby uczcić pamięć ukochanego kota i słowa, jakimi go pożegnał, wzruszą Was do łez! 

Przez Sabina Stodolak

Opublikowano 04.12.2020, 16:41, aktualizacja dnia 24.03.2021, 16:47

Zimą 2008 roku głodny kot pojawił się na schodach katedry Southwark w Londynie. Znalazł sobie małą przestrzeń tuż przy rurze ciepłowniczej nieopodal prezbiterium i tam już pozostał. 

Po jakimś czasie okazało się, że jest to kotka. Zyskała imię Doorkins Magnificat, a dziekan katedry pozwolił kotce w niej zamieszkać. Kot stał się nieodłączną częścią wspólnoty. Była głaskana i dokarmiana zarówno przez kleryków jak i wiernych. 

W czasie, kiedy kotka przybyła do kościoła, borykał się on z plagą myszy i szczurów. Dziekanat rozważał przyjęcie kota, który poradziłby sobie z intruzami. Doorkins została uznana za znak i podarunek – dlatego pozwolono jej zostać. Ze swojej roli łowczyni wywiązywała się wzorowo. 

Spotkanie z królową 

Mieszkająca w katedrze kotka miała nawet okazję poznać królowa brytyjską, a raczej to Elżbieta II poznała kota, kiedy przyszła zająć swoje miejsce, a na jej poduszce spał kot. 

Doorkins Magnificat stała się dość sławnym kotem. Katedra wydała nawet pocztówki z jej podobizną. 

Ceremonia pogrzebowa dla kota

Niestety 30 września tego roku Doorkins Magnificat odeszła za tęczowy most. Aby uczcić pamięć kota, katedra zdecydowała się pochować ją w rogu dziedzińca kościoła, a podczas pochówku dziekan katedry Andrew Nunn, wygłosił nad jej grobem przemówienie, dziękując Bogu za to, że daje nam takich wspaniałych towarzyszy. Powstała także strona internetowa poświęcona jej pamięci. 

 

We are sad to announce that Doorkins Magnificat, the Southwark Cathedral cat, died peacefully on Wednesday 30 September....

Posted by Southwark Cathedral on Friday, October 2, 2020

28 października odbyła się ceremonia w katedrze poświęcona kotu. To dość niezwykłe wydarzenie zgromadziło aż 22,473 widzów online. 

Podczas ceremonii dziekan powiedział: „wielu uważa, że koty nie zasługują na ceremonie i modlitwę, a ich śmierć powinna przebiec w ciszy i bez komentarzy. Ale ja się z tym nie zgadzam, mimo iż nie jestem zbytnim miłośnikiem kotów, a przynajmniej nie byłem nim, zanim jej nie poznałem. Ten mały kot pojawił się u naszych drzwi, wybrał nas i postanowił zostać. Zmienił nasze życie i pomógł nam w naszej misji” – wspomina Nunn. 

„Udało się jej przyciągnąć więcej osób do tego miejsca, niż mi się to kiedykolwiek uda” – przyznał dziekan.  (4:09) To bardzo wzruszająca i piękna ceremonia. 

Posłuchajcie: