Aktualności :
wamiz-v3_1

Reklama

Przyjaciel, towarzysz, muza… czyli pisarze i ich zwierzęta

Kot pisarza © Shutterstock

Pisarz, artysta – te profesje cechuje zwykle szczególna wrażliwość. Nic dziwnego, że pisarze często tak dobrze dogadują się z… czworonogami. Od wieków psy są niezastąpionymi kompanami wielu twórców, a koty – ich powiernikami, a nawet muzami.

Niezawodni przyjaciele, którym można zwierzyć się z najskrytszych myśli. Wysłuchają, pocieszą… i na pewno nie zdradzą powierzonych im sekretów. Nie patrzą na majątek, wygląd, nie oceniają. Za to właśnie tak wielu z nas kocha zwierzęta. I za to między innymi to czworonogi należały do najlepszych przyjaciół wielu artystów – także tych, którym tak trudno było znaleźć wiernego i niezawodnego przyjaciela wśród ludzi.

Przez Anna Zielińska-Hoşaf, 3 mar 2019

Pisarze i ich psy

Pies zdobywał serca wielu wrażliwych ludzi od wieków. To pisarze i artyści często znajdowali się w awangardzie ludzi walczących o prawa zwierząt i ich godne życie. Psy kochał chociażby Witkacy, jeden z pierwszych w naszym kraju zdecydowanych przeciwników trzymania psów na łańcuchach. Jak pisał, pies stworzony został na przyjaciela człowieka i tak też powinien być wychowywany. Przyjaciela nie trzyma się na łańcuchu… Ukochanym czworonogiem Witkacego był pies Puszek. Artysta nie mógł pogodzić się z jego tragiczną śmiercią w wypadku samochodowym.

Spośród polskich pisarzy do wielkich miłośników psów należeli też chociażby Julian Tuwim (pies Dżońcio), Zofia Nałkowska (para Diana i Morus), Witold Gombrowicz (po prostu Psina), Bruno Schulz czy Jarosław Iwaszkiewicz (pies Tropek), Stanisław Lem (Proton vel Tupcio, jamnik szorstkowłosy), Kazimierz Brandys (bokser Albin), Maria Dąbrowska (ukochany pies Dyl).

W gronie współczesnych autorów-psiarzy wymienić warto chociażby Katarzynę Grocholę czy Katarzynę Bondę. Katarzyna Bonda jest szczęśliwą właścicielką psa Łukasza, który mobilizuje ją do aktywności fizycznej, rozbawia, pociesza i wnosi do domu radość, światło. Czegóż chcieć więcej od przyjaciela?

 

Zerwijmy łańcuchy!!!! Proszę, doczytajcie do końca! Przedstawiam Państwu Pana Łukasza - mojego wspaniałego,...

Posted by Katarzyna Bonda on Tuesday, March 6, 2018

Miłośników psów nie brakowało oczywiście także wśród twórców literatury światowej. Virginia Woolf miała ukochanego psa imieniem Shag. Jej biografia „Flush” opowiada zresztą zarówno o pisarce, jak i jej czworonogu. Sir Walter Scott ogromnie kochał psy… oczywiście z wzajemnością. Towarzyszyły mu zarówno podczas pracy, jak i przy posiłkach czy odpoczynku. Anton Czechow z kolei przygarniał psy bezdomne, dając im dosłownie drugie życie.

Pisarze i ich koty

Kot to zwierzę wprost stworzone dla artysty. Tajemnicze, nieprzeniknione, niezależne, pełne gracji, wierne i oddane temu, kto potrafi docenić kocią naturę. Jak Charles Dickens, którego ukochana kotka gasiła łapką płomień świecy, gdy uznała, że jej opiekun zbyt dużo czasu poświęca na pisanie czy lekturę, a za mało – na sen (bądź na głaskanie kota…). Albo Mark Twain, który stwierdził pewnego razu: „Czy dom bez kota – najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego – zasługuje w ogóle na miano domu?”. Oscar Wilde dzielił natomiast ludzi na „miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los”. Charles Baudelaire wierzył, że koty przynoszą mu szczęście oraz… wenę. Dlatego najchętniej tworzył w ich obecności.

Prawdziwą kociarnię – ponad 40 czworonogów! – miał u siebie w domu Ernest Hemingway (i, co ciekawe, wiele jego kotów miało polidaktylię – były sześciopalczaste). Koty zresztą w jego domu, który obecnie jest muzeum pisarza, żyją do dziś.

Kotami chętnie otaczała się również francuska pisarka Colette. Koty kochali pisarze czescy, Karel Čapek i Bohumil Hrabal. U Hrabala koty pojawiają się zresztą w większości książek. Ukochanego kota miał Tadeusz Konwicki – zwierzak pojawia się w jego utworach, w tym w bajce „Dlaczego kot jest kotem”. Z kolei nasza noblistka i miłośniczka kotów, Wisława Szymborska, zasłynęła poruszającym wierszem „Kot w pustym mieszkaniu”, rozpoczynającym się słowami: „Umrzeć – tego nie robi się kotu…”. Na szczęście na kartach dzieł wielkich pisarzy odnajdujemy często nie tylko nieśmiertelną cząstkę samych artystów, ale nierzadko także i uczucia, którymi obdarzali swych czworonożnych przyjaciół.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Six Toed Cats From Key West (@hemingwayhomecats) on