Reklama

Dlaczego pies chodzi za mną do toalety?

<p>Shutterstock<span>&copy;</span></p>

<p><span>dodac:&nbsp;</span>Pies nie odstępuje psy są zwierzętami pies kocha psy są zwierzętami stadnymi</p> advice

Shutterstock©

dodac: Pies nie odstępuje psy są zwierzętami pies kocha psy są zwierzętami stadnymi

Pies nie bez powodu zasłużył sobie już dawno, dawno temu na miano najlepszego przyjaciela człowieka. Potrafi nam wiernie służyć i wspierać w wielu aspektach codziennego życia. Kochamy naszych podopiecznych, uwielbiamy spędzać z nimi czas na rozmaitych aktywnościach, pragniemy z nimi stale przebywać… może poza kilkoma wyjątkami, gdy np. chcemy skorzystać z toalety czy spokojnie wziąć prysznic.

A co na to pies? Co w sytuacji, gdy chce nam towarzyszyć zawsze i wszędzie? Dlatego to robi i czy należy to zmieniać?

Przez Ewelina Piskorek

Opublikowano 29.09.2020, 10:16

Każdy pies jest zwierzęciem społecznym. W praktyce oznacza to, że do pełni szczęścia i prawidłowego rozwoju potrzebuje kontaktu z innymi istotami żywymi – zarówno z człowiekiem, jak i swoim gatunkiem.

Oczywiście istnieją rasy niezwykle niezależne, stworzone do samodzielnej pracy, jak np. psy stróżujące i pasterskie, ale nawet one nie mogą być całkowicie odseparowane od swojej grupy. Sytuacja taka szybko poskutkowałaby licznymi problemami natury behawioralnej. A teraz do rzeczy…

Dlaczego pies chodzi za mną do toalety?

Wiele osób obserwuje, że ich psy podążają za nimi dosłownie wszędzie, w tym do toalety. Jedni traktują to jako oznakę bezgranicznej miłości i uważają za niezwykle urocze zachowanie, dla innych jest to sytuacja mocno uciążliwa i irytująca. Ale czy można udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego pies podąża za człowiekiem do toalety? Czy owa toaleta odgrywa tu jakąś znaczącą rolę?

Otóż… nie. Istnieje wiele teorii na ten temat i wiele powodów, dla których pies podąża za właścicielem krok w krok. Samo pomieszczenie, jakim jest toaleta, także nie ma szczególnego, magicznego znaczenia. O co więc chodzi?

Dlaczego pies chodzi za mną krok w krok?

Oznaka miłości i przywiązania

To wyjaśnienie wydaje się proste i logiczne. Psy kochają swoich opiekunów i wyrażają tę miłość na swój własny sposób – czasem (w odbiorze człowieka) mało higieniczny i uciążliwy, ale nie da się ukryć, że jednocześnie bardzo uroczy. Pies, jako zwierzę społeczne, lubi mieć swego przewodnika „na oku”. Z jednej strony pragnie go chronić, z drugiej strony sam traktuje go jako bezpieczną bazę. Gdy członkowie jego grupy nagle rozpraszają się, znikają, czuje się niepewnie.

©Shutterstock

Niechęć do samotnego przebywania

Ten punkt oczywiście wiąże się bezpośrednio z powyższym. Jeśli czworonóg nie należy do rasy szczególnie niezależnej, jeśli jego geny nie są „przystosowane” do funkcjonowania bez drogowskazu w postaci człowieka, już krótkie okresy samotności mogą wpływać negatywnie na jego psychikę.

Pies nawet tak niepozorne zdarzenie jak zamknięcie się w toalecie bądź w innym pomieszczeniu czy wyjście z domu na 2 minuty w celu wyrzucenia śmieci może traktować niczym „porzucenie”.

Oczywiście niechęć do samotnego przebywania związana jest w dużej mierze z brakiem przystosowania do tej czynności. Każdego psa w mniejszym bądź większym stopniu można (i trzeba!) tego nauczyć, co zdecydowanie zminimalizuje ryzyko komplikacji w przyszłości.

Widmo lęku separacyjnego…

I z tym punktem wiąże się poprzedni. To zupełnie naturalne, że pies przywiązuje się do opiekuna i pragnie z nim przebywać, jeśli ten zaspokaja wszystkie jego potrzeby, okazuje mu czułość oraz wsparcie.

Podobnie zrozumiałe jest to, że gdy ukochany człowiek znika z pola widzenia (szczególnie na dłużej), czworonóg odczuwa swego rodzaju dyskomfort, niepokój, po prostu tęskni. O ile pies – mimo tęsknoty – potrafi sobie z nią radzić i oczekiwać na powrót opiekuna stosunkowo spokojnie.

Nie jest natomiast sytuacją normalną ta, w której pies nie umie oddać się własnym konstruktywnym zajęciom (np. działającemu uspokajająco gryzieniu i żuciu przedmiotów dla niego przeznaczonych) i odpoczynkowi, nie je i nie pije, gdy właściciela nie ma w zasięgu wzroku.

Tak silny stres, frustracja, połączone np. z niszczeniem (szczególnie w okolicach drzwi i okien, co wskazuje na chęć wydostania się z pomieszczenia), wyciem, szczekaniem, mogą wskazywać na lęk separacyjny. Więcej na ten temat tutaj.

Pies nie może być cieniem człowieka!

Oznaka miłości i przywiązania, bezgraniczne oddanie – wszystko to brzmi pięknie. Jednak bezrefleksyjnie interpretując ciągłe podążanie psa za nami wyłącznie w ten sposób, możemy poważnie zaszkodzić zarówno jemu, jak i sobie. Co zatem zrobić?

Przede wszystkim należy OBSERWOWAĆ i odpowiedzieć sobie na kilka pytań.

  • Czy pies podąża za nami dosłownie cały czas, niczym cień?
  • Czy każdy nasz ruch, nawet rozprostowanie nóg na fotelu, od razu wzmaga czujność psa?
  • Czy pies, podążając za nami, jest cały czas spięty, czujny, bacznie obserwuje?
  • Czy pies nie potrafi zająć się sobą choć przez chwilę – wypoczywając w legowisku, żując kość, skupiając uwagę na czymkolwiek innym niż my?
  • Czy źle znosi naszą nieobecność, gdy zostaje sam w domu (niszczy, wyje, szczeka, itd.)?

Jeżeli na wszystkie lub na większość powyższych pytań odpowiedź jest twierdząca, oznacza to, że mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko z chęcią okazania nam, jak bardzo jesteśmy ważni dla naszego pupila.

W tej sytuacji należy wdrożyć naukę samodzielnego zostawania w domu, a także naukę relaksacji, aby czworonóg wiedział, jak odpoczywać i bawić się, bez naszego udziału. Więcej wskazówek tutaj. Gdy natomiast problem leży głębiej i pies najprawdopodobniej cierpi na lęk separacyjny, czym prędzej warto zasięgnąć porady behawiorysty zwierzęcego.