Reklama

Psy i koty z Ukrainy: jak im skutecznie pomóc? Rozmowa z Anną Zielińską z Fundacji VIVA!

psy w Kijowie na ulicy dog-cat-serious

Tysiące zwierząt na Ukrainie znalazło się w fatalnej sytuacji

© Shutterstock/ Ivanka Kunianska

Zwierzęta są niewinnymi ofiarami wojny, zarówno ginącymi przypadkiem, jak i zabijanymi celowo. Jak skutecznie pomóc ukraińskim zwierzętom przetrwać te najtrudniejsze chwile? Jak wygląda działalność organizacji prozwierzęcych na granicy?

Przez Anna Zielińska-Hoşaf

Opublikowano , aktualizacja dnia

– [Anna Zielińska-Hoşaf] Na jakie trudności napotykają wolontariusze na granicy?

 

– [Anna Zielińska] Na początku, w momencie uruchomienia procedury uproszczonej, dało się pomagać wszystkim zwierzętom. Nie było problemu, żeby przeszły przez granicę, lekarze powiatowi na granicach ze zrozumieniem podchodzili do całej sytuacji.

 

Teraz też przez wiele przypadków działań nieodpowiedzialnych, które miały miejsce na granicy, to podejście bardzo się zmieniło. Procedury zostały zaostrzone. Początkowo większe transporty przyjeżdżały w jednym samochodzie, teraz większy transport w jednym samochodzie nie może przejechać – jest traktowany od razu jako komercyjny. Z jednej strony nie dziwię się – ze względu na różne niepokojące sytuacje – lecz z drugiej strony my mamy coraz mniej możliwości pomagania zwierzętom.

 

Dlatego w naszych działaniach koncentrujemy się nie tyle na tym, żeby jeździć i przywozić zwierzęta, ale żeby dotrzeć z pomocą na stronę ukraińską. To bardzo istotne, jesteśmy w tym zakresie w kontakcie z organizacjami ukraińskimi. Powstał tam duży portal, który ma łączyć organizacje pragnące pomagać, a także je weryfikować, co jest bardzo ważne. W ten sposób wiemy, do kogo pomoc trafia, oraz że nie dostaje się w ręce naciągaczy, oszustów.

Do tej pory zgłosiły się 384 organizacje, zostały też policzone zwierzęta, które potrzebują pomocy (co daje 120 tys. zwierząt)!

 

Jesteśmy w kontakcie z organami weterynaryjnymi na Ukrainie. Zapotrzebowanie obejmuje teraz 400 ton karmy dla zwierząt tygodniowo – to obrazowo ponad 20 tirów karmy każdego tygodnia!

 

– Jak można pomóc zwierzętom z Ukrainy? Wiele schronisk i fundacji apeluje właśnie teraz o adopcje polskich zwierzaków.

 

– Tak! Po pierwsze, kwestia zdrowotna – zwierzęta muszą przejść przez proces kwarantanny. Dwa, my jako organizacja przygotowujemy zwierzęcia do adopcji. Znamy charakter, potrzeby, stan zdrowia każdego podopiecznego. W momencie w którym w ogóle takich danych nie mamy, trudno mówić, żeby adopcja była udana.

 

Jeśli chcemy ratować zwierzęta, adoptujmy te, które do tej adopcji są przygotowane.


Dopiero później, po kwarantannie, badaniach, ewentualnym leczeniu, być może terapii behawioralnej, można będzie wyrazić chęć adopcji zwierzęcia z Ukrainy.

 

A przecież pies czy kot nie mówią w różnych językach – adoptując, ratujemy życie. Czy z Polski, czy z Ukrainy. Nie robimy tego dla połechtania własnego ego, lecz dla ratowania życia.

 

– A więc adoptując zwierzę ze schroniska, pomagamy też zwierzętom ukraińskim, dajemy im miejsce, gdzie otrzymają opiekę. 

 

– Trzeba dodać, że najważniejsza jest kwestia pomocy długofalowej. Dzisiaj przyjmujemy zwierzęta – mamy zryw. Ludzie pytają o nie, chcą adoptować, chcą też przywozić zwierzęta z Ukrainy. Ale trzeba przyjąć za to pełną odpowiedzialność.

 

Trzeba mieć bezpieczne miejsce do umieszczenia zwierzęcia, ale też posiadać zaplecze finansowe – na opiekę, leczenie. Nie wiemy, kiedy to zwierzę znajdzie dom.

Cały czas walczymy o domy dla naszych zwierząt. Potrzebujemy dużego wsparcia. I to jest odpowiedzialność na kilka miesięcy, nawet lat. Zryw pomocowy był bardzo emocjonalny, ale emocje opadają. Organizacje i prozwierzęce, i zajmujące się pomocom ludziom widzą, że już teraz to nie jest ten sam poziom zaangażowania jak na początku.

 

A nie możemy mówić, że to będzie trwało chwilę i się „jakoś rozwiąże”. Nie mamy co się spodziewać, że te zwierzęta wrócą na Ukrainę. A musimy zapewnić im utrzymanie.

 

 

– Więc wsparcie organizacji prozwierzęcych jest tu kluczowe.

 

– Tak. I pamiętajmy – tu wielka prośba – że to moment rozliczenia PIT i przekazania 1% podatku! To ostatni rok, w którym możemy jako organizacja o ten 1% naprawdę powalczyć...

 

Ze względu na podniesienie kwoty wolnej do 30 tys., wszystkie dotychczasowe wpłaty w granicach 10, 15, 20, 30 zł, nie trafią już w przyszłym roku do organizacji pozarządowych. Były to niewielkie kwoty, ale przychodzące od dużej liczby osób. To ogromny problem.

 

Z ujawnionych wpłat wynika, to około 80% wartości tego 1% nie wpłynie do organizacji pozarządowych. Są to ogromne pieniądze, dzięki którym można było zastępować państwo w niewydolnych obszarach. Za chwilę to się skończy. Bez wsparcia dzisiaj, nie będzie za co utrzymać zwierząt. Nie będą umierały na Ukrainie od kul, ale z głodu po stronie polskiej. Musimy mieć pełną świadomość tego, co robimy, w wymiarze długoterminowym. 

 

Trochę z przekorą mówimy, że Polski Ład bardzo ładnie podziękuje nam za cały wysiłek i pomoc włożoną w pomoc dla Ukrainy. Najbardziej poszkodowane będą właśnie organizacje, które starają się na pierwszej linii frontu pomagać najbardziej potrzebującym. 

 

– Jak można pomóc schroniskom w Ukrainie, których sytuacja stale się pogarsza?

 

– My staramy się to robić dwutorowo: z jednej strony wiemy, że system pomocowy tworzony centralnie przez służby weterynaryjne obejmuje wszystkie zwierzęta – z hodowli, ze schronisk, właścicielskie. My jako fundacja współpracujemy też bezpośrednio z organizacjami ukraińskimi, wiemy, w którym miejscu działają, i jesteśmy w stanie punktowo dotrzeć do danego schroniska: w Chersoniu, w Kijowie i w innych miejscach.

 

Jest też mnóstwo psów żyjących na ulicach i masa karmicieli, którzy te zwierzęta starają się dokarmiać nawet w miastach objętych walkami. Czasem osoby z Ukrainy, jadąc do swoich bliskich, zabierają też całe bagażniki jedzenia.

 

Jeśli ktoś chce, może wesprzeć nas jako organizację. Mniejsze ilości karmy, a także klatki do przewozu zwierząt, szelki, smycze, obroże, transportery, torby do przewozu zwierząt, można do nas przynieść. Przyjmujemy je u nas w biurze, można codziennie przyjść z darami. Większą ilość – paletową – przekierowujemy do współpracującego z nami magazynu, skąd odjeżdżają transporty TIR-ów.

 

Trzeba też pamiętać o zwierzętach będących już po stronie polskiej. Są one z uchodźcami w punktach recepcyjnych, noclegowych. Ludzie często uciekali z jedną walizką, kartonem. Staramy się ich wspierać karmą w małych puszkach, transporterami – dystrybuujemy je na dworcach kolejowych, w punktach recepcyjnych.

 

Podkreślmy, że pomoc dla zwierząt nie jest pomocą humanitarną. Nie jesteśmy przepuszczani z pierwszeństwem, nie mamy możliwości sięgania po środki na paliwo z dodatkowych źródeł uruchamianych na pomoc dla Ukrainy. Każda złotówka, która pomaga w organizowaniu i transporcie karmy, opiece weterynaryjnej, jest nam bardzo potrzebna.

 

– Czy chciałaby Pani jeszcze coś powiedzieć Czytelnikom?

 

– Petycja – proszę, pamiętajmy, to ważna rzecz. Tylko wpływ na instytucje unijne i Panią Komisarz spowoduje to, że granice może się otworzą i faktycznie zwierzęta będą mogły liczyć na pomoc, gdyby nie daj Boże doszło do kolejnej eskalacji konfliktu.

 

– Bardzo dziękuję za rozmowę i przyłączam się do apelu – podpisz petycję, przekaż 1% dla zwierząt. To nic nie kosztuje, a ratuje życie!

 

Petycję można podpisać TUTAJ
Zostaw komentarz
0 komentarzy
Potwierdź usunięcie

Czy jesteś pewien, że chcesz usunąć komentarz?

Dodaj komentarz