Reklama

Pies prezydenta – najsłynniejsze czworonogi światowych liderów

Pies prezydenta Obamy w towarzystwie swojego pana w Gabinecie Owalnym advice
© obamawhitehouse.archives.gov

Urząd prezydenta wiąże się z ogromną odpowiedzialnością i podwyższonym stresem. Być może dlatego większość głów państw dobiera sobie zwierzęce towarzystwo. Uśmiechnięta mordka niewątpliwie pomaga również w dyplomacji i ociepla wizerunek. Najpopularniejszym zwierzakiem jest pies, choć nie brakuje kotów i królików czy bardziej egzotycznych przyjaciół człowieka, takich jak małe niedźwiedzie, węże, antylopy czy aligatory.

Przez Diana Klimowicz

Opublikowano 11.03.2020, 11:38

Psy prezydentów Stanów Zjednoczonych

W Stanach Zjednoczonych prezydenckie psy mają długą historię.

Jak mówił Harry Truman: „Jeśli chcesz mieć przyjaciela w Waszyngtonie, weź sobie psa”.

Tradycja posiadania futrzastego towarzysza w rezydencji lidera wolnego świata sięga ojców założycieli z Jerzym Waszyngtonem i Johnem Adamsem na czele. W 1999 r. powstała nawet specjalna instytucja – Muzeum Prezydenckich Zwierząt (Presidential Pet Museum). Najwięcej zwierząt posiadali Theodore Roosevelt i Calvin Coolidge. Żadnego nie mieli natomiast James K. Polk i Donald Trump, choć ten ostatni może to jeszcze zmienić.

Amerykańscy liderzy otaczali się nie tylko typowymi zwierzętami domowymi jak psy, koty, ptaki, króliki, chomiki czy świnki morskie. Niektórzy prezydenci mieli: konie, osły, małe niedźwiadki grizzly (oddane do muzeum w Filadelfii), młode tygrysy (oddane do zoo), orły, białe myszki (Andrew Johnson znalazł je pod swoim łóżkiem), aligatory, szczury workowate, kury i koguty, jaszczurki, węże, borsuki, świnie, owce, gęsi, kaczki, hieny, sowy, szopy pracze, rysie, kangury czy antylopy. Część z nich pojawiła się na terenie Białego Domu jako prezent. Nie każde mogło zostać na dłużej. Te trudniejsze w utrzymaniu zostały odesłane odpowiednich instytucji.

Psy prezydenta Obamy – Bo i Sunny

W czasie swojej prezydentury Barack Obama i jego rodzina cieszyli się towarzystwem dwóch portugalskich psów dowodnych o imionach Bo i Sunny. Bo urodził się tuż przed rozpoczęciem pierwszej kadencji, a Sunny niedługo przed drugą.

Początkowo Obamowie planowali wzięcie psa ze schroniska, jednak Bo stamtąd nie pochodzi. Jest on podarunkiem od senatora Teda Kennedy'ego. Pies prezydenta Obamy pochodzi z hodowli Julie Parker i miał już wcześniej właściciela, jednak nie zagrzał u niego miejsca. Szczeniak potrzebował mamy i powodował swoim zachowaniem zakłopotanie u mieszkającej tam suczki. Bo Obama otrzymał swoje imię po zmarłym w 2008 r. afroamerykańskim piosenkarzu bluesowym Bo Diddleyu. Sunny nazwana została w ten sposób, by odzwierciedlić jej beztroski charakter.

Psy prezydenta Obamy są czarne i mają długą kręconą sierść. Dobór rasy nie był przypadkowy. Portugalski pies dowodny nie wywołuje reakcji alergicznych, co było dotąd problemem córki prezydenta, Malii. Pierwsze psy mogą pochwalić się oficjalnymi portretami w formie fotografii. Bo pojawił się na karcie bejsbolowej wraz z kilkoma informacjami o sobie. Można było się z niej dowiedzieć, że nie potrafi jeszcze pływać.

Bo wyróżnia się białymi wstawkami na łapach i klatce piersiowej. Oprócz bycia rozkosznym pupilem ma także inne zdolności - reaguje na komendy: siad, podaj łapę, połóż się, przewróć się, wstań i czekaj. Sunny jest bardziej niesforna od przyszywanego starszego brata. Zasłynęła przewróceniem 2-letniej dziewczynki podczas wydarzenia organizowanego dla dzieci przez Biały Dom oraz przy innej okazji ugryzieniem jednego z gości w twarz. O ile pierwsza sytuacja była niegroźna (Sunny chciała tylko polizać dziewczynkę), druga skończyła się założeniem szwów pod okiem zaatakowanej osoby.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Bo and Sunny Obama (@firstdogs) on

Psy prezydenta Busha

Piastując urząd prezydenta George W. Bush posiadał trzy psy – Spot „Spotty” Fetcher, Barneya i Miss Beazley „Beazly Weazley” oraz kota Indię, nazywaną też Willie i długorogą krowę Ofelię z Teksasu, która mieszka na ranczu.

Suczka Busha Spotty była szczeniakiem Millie, suczki rasy angielski springer spaniel, należącej do Bushów przed prezydenturą. Imię pochodzi od plamek na futrze, a dopisek Fetcher od Scotta Fletchera, amerykańskiego bejsbolisty z drużyny Texas Rangers, której Bush był właścicielem przed 1994 r. Spotty towarzyszyła Bushowi jeszcze gdy był gubernatorem Teksasu. Niestety gdy jej pan starał się o reelekcję, suczka miała serię zawałów, która zakończyła się jej śmiercią w lutym 2004 r. Gdyby żyła jeszcze miesiąc, skończyłaby 15 lat.

Drugim psem Busha był Barney, czarny terrier szkocki, urodzony w 2000 r. Barney był gwiazdą kilku filmów, kręconych przez personel Białego Domu. Powstały także strony internetowe poświęcone psu Busha. Prezydencki pies miał na koncie także mniej urocze epizody. Ugryzł on reportera Reutersa Jona Deckera w palec oraz dyrektor PR drużyny Boston Celtics Heather Walker w nadgarstek. W tym drugim przypadku pojawiła się nawet krew. W 2013 r. Barney zachorował na chłoniaki i zmarł.

Miss Beazley urodziła się jesienią 2004 r. Prezydent Bush podarował ją swojej żonie na urodziny. Miss Beazley była czystej krwi terrierem szkockim, pochodzącym z tej samej hodowli co Barney. W Białym Domu pojawiła się wraz z rozpoczęciem drugiej kadencji. Imię Miss Beazley pochodzi z książki dla dzieci „The Enormous Egg”, autorstwa Olivera Butterwortha. Występuje tam triceratops o imieniu Wujek Beazley, który wykluł się z kurzego jaja na farmie i zostaje przyjacielem mieszkającego tam chłopca.

Suczka była chętnie eksponowana – doczekała się nawet swojej podobizny, wykonanej z brązu. Można ją oglądać w George W. Bush Presidential Center w Dallas w Teksasie. Pięć lat po zakończeniu drugiej kadencji Busha Miss Beazley zmagała się z tą samą chorobą co jej wuj, Barney i odeszła do lepszego świata.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by George W. Bush (@georgewbush) on

Na wzmiankę zasługuje także Sully, wierny pies pomocnik, który należał do George'a H. W. Busha, prezydenta USA w latach 1989-1993. Sully zasłynął czuwaniem przy trumnie swojego pana podczas jego pogrzebu. Dziś pomaga cierpiącym na zespół stresu pourazowego weteranom wojennym w Walter Reed National Military Medical Center pod Waszyngtonem.

Polskie psy prezydenckie

O polskich psach prezydenckich nie wiadomo tak dużo jak o amerykańskich. Prezydent Andrzej Duda jak dotąd nie zaprezentował żadnego, ale za to może pochwalić się fretką o imieniu Fredzia. Jego poprzednik Bronisław Komorowski posiadał natomiast dwa psy: starszą cocker spanielkę Drakę (zwaną także Ponia) i młodszą labradorkę Grandę. W zabawie towarzyszyła im nieraz Heca, suczka syna byłego prezydenta. Czworonogi Komorowskiego należą do grupy psów myśliwskich, co dla ich pana nie jest bez znaczenia.

Psami śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki były Tytus i Lula. Tytus należał do terierów szkockich. Podobnie jak Barney i Miss Beazley Bushów miał on czarne namaszczenie. Co ciekawe Tytus miał okazję „porozmawiać” z amerykańskimi kolegami podczas wizyty swoich państwa u prezydenta Stanów Zjednoczonych. Tytus zmarł rok przed katastrofą samolotową w Smoleńsku. Lula była bezdomnym psem, włóczącym się przy stacji benzynowej w Mławie. Być może ktoś ją tam porzucił. Przejeżdżający tamtędy prezydent Kaczyński postanowił przygarnąć ją do siebie. Lula jest nieduża, biała i ma rude łaty na głowie.

Oprócz psów prezydent Kaczyński posiadał także dwa koty – Rudolfa Valentino i Molly (zmarła w 2009 r.). Po tragicznej śmierci państwa Kaczyńskich Molly przygarnięta została przez pracownicę Kancelarii Prezydenta, a Lula zamieszkała w Sopocie u przyjaciela rodziny.

Psem prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego była wilczyca Saba. Po jej śmierci w Pałacu Prezydenckim pojawiły się szczenięta tej samej rasy: Falka i Ciri. Ich imiona pochodzą z „Wiedźmina” Andrzeja Sapkowskiego. Jakiś czas później do rodziny Kwaśniewskich dołączył mały Kleks.

Psy prezydentów Macrona i Putina

Prezydent Francji Emmanuel Macron posiada czarnego labradora o imieniu Nemo. Urodził się on w 2015 r. Pies pochodzi ze schroniska i wcześniej nazywał się Marin. Jego obecne imię zainspirowane zostało postacią kapitana Nemo z książki Julesa Verne'a „Dwadzieścia tysięcy mil podwodnej żeglugi”. Psiaka można było zobaczyć na spotkaniu Macrona z prezydentem Chadu Idrissem Déby. 

Prezydent Vladimir Putin znany jest jako twardy gracz na scenie politycznej. Prywatnie jest wielbicielem zwierząt. Obecnie posiada cztery psy: Pashę, Verniego, Yumę i Buffy. Pasha jest owczarkiem jugosławiańskim. Środkowoazjatycki owczarek Verni był prezentem od prezydenta Turkmenistanu. Yume to akita, pochodząca z prefektury Akita w Japonii. Szczeniak był wyrazem wdzięczności za pomoc Rosji po trzęsieniu ziemi i tsunami w 2011 r. Owczarek bułgarski Buffy był z kolei prezentem od premiera Bułgarii Boyko Borisova. Putinowi towarzyszyła także czarna labradorka Konni, która zmarła w 2014 r. Podarował ją prezydentowi generał Sergey Shoygu.